^5 lutego 2007 / 20:47
chyba usłyszałam wołanie mnie tutaj. teraz słyszę w słuchawkach piosenkę, którą usilnie próbowałam sobie dzisiaj przypomnieć. już jestem pewna, że to ona. przede mną leży zeszyt z historii- ściagi czekają na zrobienie się. już nie pamiętam, kiedy ostatni raz uczyłam się na historię. mniejsza z nauką. tego ostatnio za dużo.
już po studniówce. na paznokciach zostały okruszyny lakieru do paznokci. do tego zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia, wspomnienia. wspomnienia.
wspomnienia.
chociaż szczególnego entuzjazmu brak.
mniejsza ze studniówką. to już minęło.
{9} też minęło. na ścianie wisi obrazek na zielonej kartce. nawet z jednym pędzelkiem można sobie nieźle poradzić. jest tak miękko, ciepło, że pewnie niektórzy nie uwierzą (w głowie ciągle dźwięczą te słowa. aż dziw, że wypłynęły z tych ust. aż dziw, że do dzisiaj tym ustom nie powiedziałam, że to bolało. aż dziw. w sumie- nie było jeszcze okazji, by powiedzieć. aż dziw.)
zbliżają się ferie- na te ferie oprócz nauki, kilka innych, o dziesięć nieb (?) lepszych planów.
zgodziłam się na zburzenie mojego spokoju. dawno nie rozmawiałam z tak samotnym, nieszczęśliwym i nic nie robiącym człowiekiem. budującym kogoś innego na mój obraz i podobieństwo.
szczęściem wielkim ów człowiek znika na 9 miesięcy.
wraz ze słowami wypłynęła ze mnie cała pamięć. powrócił spokój. niektórzy doceniają swoje szczęście przy zetknięciu się z biednymi, chorymi ludźmi. ja doceniłam je jeszcze bardziej po spotkaniu ze WSPOMNIENIEM (teraz już na pewno).

lubię patrzeć na nich oboje. lubię mieć jednego przy sobie.



przenikamy-się.
komentatorium (3)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^1 listopada 2006 / 19:01
zima zagląda w oczy. matura też. dłonie powoli przyzwyczajają się do chłodu. uczucie, które przynosiło mi masochistyczną przyjemność- już znikło. pojawiło się wiele zdarzeń, które musiały je w końcu usunąć. wszak dwugodzinne czytanie nie może się chyba odcisnąć zbyt wielkim piętnem na rzeczywistości? odliczamy dni. zostało ich dokładnie trzy, a potem będę mogła zrzucać spożywane z pasją kalorie przy cudnych dźwiękach.
koło nosa zapach bukietu liściowego. może nie wyfruną z niego robaki.
komentatorium (3)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^1 września 2006 / 13:37
zastanawiałam się, czy pamiętam jeszcze hasło. pamiętam.
ogarnia mnie depresja końca wakacji. w sumie depresja jeszcze kilku innych rzeczy. same choroby i śmierci. mam już dość.
do tego jestem pewna, że z moim odtwarzaczem empetrzy łączy mnie coś wyjątkowego. dlatego tak bardzo mi go brak, bo reklamacja. i podobno mam dostać nowy, chociaż zepsuły się tylko słuchawki.

ciągle pamiętam tych kilka cudnych dni, 8 nocy. uczucie, gdy można zasypiać i budzić się przy. to wystarcza.

dostałam śliczne kolczykowe koty. zielone, podobno piegowe, ale w gruncie rzeczy ja tam piegów nie widzę (dziękuję raz jeszcze Drogie Kla.!).

może dzisiaj ujrzę już większość osób, za którymi tęskniłam. bo chociaż w wakacje mogłam widywać moją klasę, to jednak gdy wszyscy jesteśmy 'w kupie', to radośniej jest.
i dzisiaj cztery. to już jakby coś.
komentatorium (1)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^24 lipca 2006 / 20:31
no dobrze.
pogórowane już dawno. właściwie to już tydzień, a mnie wydaje się, że wieczność. wytworzyliśmy własne szczęście, zastanawiam się, kiedy pryśnie. dzisiaj kilka czarnych myśli, bo jutro zaczyna się woodstockowa wyprawa (nie, nie moja). i nadal nie wiem, co z tym zębem.

udaję (?), że się obraziłam.


coraz gorzej znoszę całonocne czuwanie, tym razem przy ognisku. potrzebuję coraz więcej czasu, żeby poczuć miłe kołysanie i coraz mniej środków pieniężnych, by zakupić coraz większą ilość.
zagadkowo brzmi?


nadal udaję (?), że się obraziłam. znowu mam wrażenie, że niesłusznie.
ciekawe, kiedy się zorientujesz.
komentatorium (3)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^11 lipca 2006 / 17:45
jutro o tej porze będę oglądać góry.
jutro nawet wcześniej niż teraz-o-tej-porze będę oglądać góry.
mimo tego wszystkiego nadal nie jestem spakowana i bardzo nie chce mi się tego robić. jedziemy trochę w ciemno- wybraliśmy miejscowość i teraz pozostaje mieć tylko nadzieję, że znajdzie się nocleg. bo w niedzielę ma tam grać DŻEM i to byłoby miłym dopełnieniem wyjazdu.

oprócz gór codziennie rano, codziennie przed zaśnięciem i w całym międzyczasie będę oglądać tą samą twarz.
na wszelki wypadek zapakuję do plecaka książkę i obowiązkowo odtwarzacz empetrzy. na wszelki wypadek.
w sumie w górach przyjemną rzeczą będzie nawet nudzenie się z samą sobą.


chyba jednak pójdę się spakować. pomyślałam też, że zdążę jeszcze wymienić Rybie wodę.
komentatorium (4)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^8 lipca 2006 / 12:59
nadal pachnę wanilią, bo cukier waniliowy to aktualnie najlepszy sposób na nocne bzykanie komarów. nie wiem tylko dlaczego się nim posypałam, zamiast postawić gdzieś koło siebie.
Anioł Stróż Moich Myśli I Innych Rzeczy aktualnie wypoczywa nad morzem. wczoraj wieczorem do mnie dzowniła i słyszałam szum morza w słuchawce. niewątpliwie przyjemna rzecz ("jaka szkoda, że Cię tu nie ma!". też żałuję). już niedługo zobaczę góry i to też raduje. zaczyna mi burczeć w brzuchu, zapycham się wodą mineralną, bo mama znowu zaczyna mnie pilnować.
skoro mój telefon nie obsługuje przypomnień, wpycham więc kartki z informacjami do siebie za futerał. pełno mam wszędzie takich kartek.




___
Aniołowi Stróżowi Moich Szablonów (Moja Droga Kla.) oficjalnie i publicznie dziękuję za kolejny szablon. i w dodatku z moim zdjęciem!



(:
komentatorium (4)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^22 czerwca 2006 / 20:39
cały czas mam wrażenie, że nie jest tak, jak być powinno. aczkolwiek (co dziwne) w moim słowniku nie istnieje słowo powinno, bo co oznacza powinno? i jak być powinno, żeby móc powiedzieć, że jest tak, jak być powinno?
to samo jest z gustem, bo co oznacza, że coś do czegoś pasuje? toteż dyskusje o studniówkowym ubiorze będę prowadziła sama z sobą. tak będzie najlepiej.
szydełkowy słoń ma już głowę i uszy. narazie oddzielnie, ale ma. na resztę zabrakło muliny, bo na samą głowę trzeba przeznaczyć prawie cały motek. okazało się też, że nie umiem liczyć, toteż co chwilę musiałam wszystko pruć. nie lubię początków, oj jak nie lubię, bo głowa zaczynała się robić 20 razy.
w końcu wyszła.

przy takiej ciepłej pogodzie herbata czeka na mnie godzinę, aż ją wypiję.
komentatorium (5)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^11 czerwca 2006 / 20:44
prawie jak satanistka, czyniąca pentagramy na podłodze pokoju i odprawiająca czarne msze. zapewne w tym samym miejscu.
do tego mój jamnik, bo jest czarny, a to jedno do drugiego pasuje.
no i On, z długimi włosami i w glanach. On posiada czarne ubrania.

nie mam w szafie ani jednego czarnego czegoś, co można na siebie włożyć, a ostatnio staję się coraz bardziej kolorowa.
ale to chyba nic nie szkodzi, nawet taką mnie można posądzić o satanizm. i "czy naprawdę można tak się zmienić po wpływem ludzi?". gdy tylko wyjdę z liceum "powrócę co normalności".
no tak, bo gdy tylko skończy się liceum, moi znajomi, którzy razem ze mną uczestniczą w czarnych mszach i tak jak ja, są nekrofilami i zoofilami, też się skończą.
i przecież "to nie jest trwała zmiana".

śmieję się w twarz (tzn. gdybym tylko ją ujrzała). narazie uśmiecham się chodząc po domu i w monitor, gdy tylko widzę jego ślad gdzieś w komputerze. to taki złośliwy, zjadliwy uśmiech kogoś, kto mógł poszerzyć swoje horyzonty i wyklarować się w samym siebie, dzięki jego-brakowi.
to niepokojące, że nigdy nie pozbędziemy się pewnych ludzi (zakrawa o przedmiotowość. trudno). to wina oswajania, bo na zawsze jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoiło.
ciąży mi więc coś na sumieniu.
ale nie będę się martwić.

koniectematu.
dobry żart, prawda?

cieszę się namiastką, chociaż ostatnio zaczyna mi to doskwierać. wezmę sobie Ciebie więcej.
przed okresem staję się nie-do-znie-sie-nia, więc zabijam (czasem zapijam) mój pms jak tylko się da.
o alkoholizm też można mnie posądzić, jeżeli tylko się chce. to będzie dopełnieniem wizerunku iv.prawiejaksatanistka.
chowam się pod fanaberyjnymi poduszkami, tam problemy wydają się mniejsze.

w głowę kopcie mnie, może ozdrowieję.
dyskretnej troski trzeba mi.

komentatorium (4)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
^4 czerwca 2006 / 11:44
dzieńdobry.
nastąpiło odwieszenie z przemieszczeniem. jeszcze nie wiem dlaczego.
komentatorium (7)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *


KSIĘGA


2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec




Dizajn:
Kla.